Nie wiem, które lubię bardziej. Historyczny Gdańsk, snobistyczny i rozrywkowy Sopot, czy nowoczesną, powalającą rozmachem Gdynię. W każdym z tych miast mogłabym zamieszkać. Każde chętnie odwiedzam. W każdym mam przyjaciół.
Gdańsk, z ponadtysiącletnią historią jest jednym z najstarszych miast Polski. Jednocześnie jednak byłoby nadużyciem powiedzieć, że jest to jedno z najstarszych polskich miast. Gdańsk przez stulecia cieszył się swoją odrębnością i niezależnością. Wolne Miasto Gdańsk – po raz ostatni w dwudziestoleciu międzywojennym – było celem i marzeniem każdego gdańskiego patrioty.
Mój Gdańsk to przede wszystkim śródmieście. Nie przeszkadza mi, że niemal w całości odbudowane, bo 90 procent starego miasta uległo zniszczeniu w 1945 roku – Gdańsk był przez Armię Czerwoną traktowany jak wszystkie miasta niemieckie, i nie mógł liczyć na żadne względy. Kocham Dwór Artusa. Kocham ulicę Długą, kościół świętej Katarzyny i Spichrze Gdańskie. Uwielbiam siedzieć nad Motławą i wpatrywać się w jej mętne dość wody. Mój Gdańsk to również Oliwa, i nieodległe od niej Brętowo – ze starym, poniemieckim cmentarzem jeszcze z czasów I wojny światowej. Nie wiem, czy cmentarz jeszcze istnieje – ostatni raz byłam tam w połowie lat 90. Podczas kolejnych pobytów w Trójmieście na wypad do odległych rejonów Wrzeszcza zabrakło czasu.
I Stocznia. Wiem, że gdy moje dziecko trochę podrośnie, będzie to jedno z pierwszych miejsc historycznej edukacji. Choć losów samej stoczni nie da się przewidzieć, Trzy Krzyże to punkt obowiązkowy. Trudno je zresztą przegapić. Podobnie, jak trudno nie wybrać się na Westerplatte. Pamięć o historii o tyle jest żywa, o ile pozwala się ją przeżywać, a nie tylko pamiętać.
W Gdańsku jest wiele miejsc, gdzie można się dobrze zabawić. Ale dla rozrywki stworzony jest Sopot. I choć to zabrzmi kiczowato – gdy jadę do Trójmiasta, najchętniej zatrzymuję się właśnie w Sopocie. A ponieważ zwykle jeżdżę poza sezonem (szczerze mówiąc, nad Bałtyk latem nikt nie jest w stanie mnie zaciągnąć) – nie mam problemów z rezerwacją noclegu w jednym z coraz liczniejszych małych hotelików. I – szczyt kiczu? – zawsze co najmniej raz spaceruję po sopockim molo. Najpiękniejszym, jakie udało mi się odwiedzić.
Sopocki deptak (czyli Monciak) kilkanaście lat temu był dość smętnym miejscem. Dziś – to mekka wszystkich, którzy lubią i chcą zaszaleć. I choć Sopot ma status uzdrowiska, atmosfera w nim niczym nie przypomina Ciechocinka czy Buska-Zdroju (w niczym nie ujmując tym zacnym miejscowościom). To raczej jeden wielki klub. Ale wystarczy skręcić w jedną z bocznych uliczek, by odnaleźć nieco senną, spokojną atmosferę niewielkiego w końcu miasta. Nie dajmy się jednak zwieść pozorom! To nie Warszawa, nie Kraków czy Poznań są liderem listy najdroższych – pod względem cen nieruchomości – miast w Polsce, lecz właśnie Sopot.
Gdynia to zupełnie inny klimat. Miasto, które powstało by II RP miała okno na świat, własny port, niezależny od dobrej woli Wolnego Miasta Gdańska, dziś zadziwia Polskę prężnym rozwojem, dobrym zarządzaniem i rekordowymi wynikami poparcia dla prezydenta miasta Wojciecha Szczurka. Nie ma tu zabytków, w każdym razie – nie na lądzie. Bo na wodzie, przy gdyńskim Molo Południowym, cumują dwie muzealne jednostki, ORP Błyskawica oraz żaglowiec Dar Pomorza. Dla małych (i większych)_chłopców – pozycja obowiązkowa! Z mola można popłynąć również w rejsy m.in. na Hel i do Kaliningradu. A także wybrać się na spacer tramwajem wodnym. Szczególnie atrakcyjnym miejscem jest oczywiście port - przy Nabrzeżu Francuskim, gdzie przybijały polskie transatlantyki, w sezonie cumują duże wycieczkowce. Okolice Kapitanatu Portu są dostępne dla każdego. Z Nabrzeża Pilotowego można obserwować wchodzące i wychodzące statki oraz rzucić okiem na port wojenny na Oksywiu. Synowie (6 i 9 lat) moich przyjaciół nie chcieli się stamtąd ruszyć przez cały bity dzień!
Trójmiasto to również słynne plaże. W Gdyni – najbardziej znane to ta w Babich Dołach i na Redłowie. W Gdańsku – Brzeźno i Jelitkowo, zaś w Sopocie – po prostu plaża Sopot, w okolicach mola. Bałtyk, choć zimny, ma naprawdę gorące plaże. I – co zgodnie twierdzą również zagraniczni turyści – jedne z najpiękniejszych w Europie.
Anna Kozłowska